Witryna "Dwa światy ponad wszystko" jest w zasadzie okrojoną wersją strony oficjalnej, nie wnoszącą żadnych nowych elementów. Z kolei jedynym wyróżnikiem domeny www.2-swiaty.prv.pl „Są dwa światy i jedno słońce, które u nas słabiej coś grzeje”, śpiewała przed laty Maryla Rodowicz. I sytuacja pasowałaby jak ulał do dzisiejszej Polski, gdyby Są dwa światy i jedno słońce, które u nas słabiej coś grzeje. Ty masz pewnie duże pieniądze, ja nadzieję ja nadzieję Jest sobota, za oknem świt. i Warszawa kaszle miarowo. Wczoraj przyszedł od ciebie list, czułe słowo Tamten wieczór, gdy ja i ty DWA światy oferty już od 4,25 zł . Wszystko dla Twojej pociechy. zabawki, ubranka i wiele więcej w najniższych cenach. Wysoika jakośc, bezpieczne materiały. Najlepsze zakupy z Ceneo.pl - Nim odnajdziesz swój cel, mam sny, by zmienić świat, myśl oświetla nasz strach, a Odkrywca jest w nas”. Jest to tekst z utworu z filmu „Łukasiewicz – nafciarz Dziewięć osób, w tym dwoje dzieci, zostało zastrzelonych w okupowanym przez Rosję mieście Wołnowacha, w obwodzie donieckim, na wschodniej Ukrainie. Zbrodni mógł dokonać rosyjski wojskowy bX198t8. Porlando:Jest sobota, za oknem switi Warszawa kaszle miarowo,Wczoraj przyszedl od ciebie list,mile slowo....Jesien u nas korone matego roku jakby ty piszesz, ze u nas szali \"punk - rockowo\"Sa dwa swiaty i nas jest dwoje,do swych miejsc przypietych jak masz pewnie wiecej spokoju -ja mam dwa swiaty i jedno slonce,ktore u nas slabiej cos masz pewnie duze pieniadze,ja nadzieje, ja sobota, za oknem swit,i Warszawa kaszle przyszedl od ciebie list,czule wieczor, gdy ja i ty, tak,to byla wspaniala chwila,Ale dzisiaj obeschly lzy,wiec pozdrawiam ciebie, dwa swiaty i nas jest dwoje,do swych miejsc przypietych jak masz pewnie wiecej spokoju,ja mam dwa swiaty i jedno slonce,ktore u nas slabiej cos grzeje,Ty masz pewnie duze pieniadze - ja dwa swiaty i nas jest dwoje,do swych miejsc przypietych jak rzepy,Ty masz pewnie wiecej spokoju,ja mam dwa swiaty i jedno slonce,ktore u nas slabiej cos grzeje,Ty masz pewnie duze pieniadze,ja dwa swiaty i nas jest dwoje,do swych miejsc przypietych jak masz pewnie wiecej spokoju,ja mam dwa swiaty i jedno slonce,ktore u nas slabiej cos grzeje,Ty masz wokol morza gorace,ja nadzieje,Sa dwa swiaty i nas jest dwoje,do swych miejsc przypietych jak rzepy,Ty masz pewnie wiecej spokoju,ja mam dwa swiaty i jedno slonce,ktore u nas slabiej cos grzeje,Ty masz wokol morza gorace,ja nadzieje,Sa dwa swiaty i nas jest dwojedo swych miejsc przypietych jak masz pewnie wiecej spokoju,ja mam dzieci. Jako nauczyciel akademicki powinnam przyjąć pracę zdalną z całym dobrodziejstwem jej inwentarza (oczywiście poza jej powodem). I tak w zasadzie pracuję w domu, poza prowadzeniem zajęć i bieżącymi sprawami w dziekanacie. Zajęcia przeniosłam na MS Teams, a bieżących spraw jest jakby mniej, biorąc pod uwagę, że uczelnie funkcjonują w ograniczonym zakresie. Mimo to mam wrażenie, że znajduję się pomiędzy dwoma światami. Jeden świat się zatrzymał, ale co z tego, skoro drugi szaleńczo goni, a ja próbuję za nim nadążyć. W świecie nr 1 samoistnie zawiesił się nabór na wizyty studyjne dla pracowników administracyjnych szkół wyższych w jednym z projektów – znaczy niby trwa, ale od początku marca nie mamy nowych zgłoszeń. Inna sprawa, że nie wiemy, kiedy te wizyty się odbędą – oby mimo wszystko wkrótce. W ramach drugiego projektu odwołano nam dwie konferencje (trzecia niby jeszcze ma się odbyć), na których dopiero co zaakceptowano nam referaty; dobrze że skończyłyśmy prowadzenie badań terenowych… W kolejnym projekcie jeszcze dwa tygodnie temu podczas kick-off meetingu ustalaliśmy daty kolejnych działań i póki co cisza – wszyscy są chyba zajęci światem nr 2. W świecie nr 2 – tym zdalnym i wirtualnym – wszystko stanęło na głowie. Przed komputerem spędzam na tyle dużo czasu, że chyba po raz pierwszy w moim życiu bywa, że nie mogę na niego patrzeć. Pojawiła się cała masa spraw na teraz, zaraz i najlepiej jednocześnie. Faktem jest, że sporo z nich dotyczyło Stowarzyszenia, ale i bez tego ledwo nadążam. I czekam na ten moment, kiedy – wzorem moich doktorantów, którzy teraz intensywnie pracują nad swoimi rozprawami (co akurat mnie cieszy), będą mogła również zająć się pracą naukową (albo chociaż niebieżączką!). Między tymi oboma światami pojawia się przestrzeń – ni to realna, ni wirtualna, ale taka pomiędzy, która daje mi trochę radości, a trochę nowych, ciekawych doświadczeń. Na przykład zajęcia prowadzone online – jaka to była przygoda! Najpierw z koleżanką sprawdzałyśmy, co ogarnia widok z mojej kamery (mam PC all in one, więc widać dużo), później testowałyśmy, jak widać prezentację, jak działają poszczególne opcje i wszystko inne, abym później nie dała plamy. Zajęcia prowadziłam w MS Teams – ja mówiłam i zadawałam pytania, natomiast studenci pisali w czacie. Chyba się udało, choć miejscami czułam się jak prawdziwy streamer. Wczoraj analogiczny chrzest bojowy przechodził mój mąż, tyle że na Hangouts (i tym razem ja byłam jednym z jego królików doświadczalnych). Chylę czoła przed uczelnianymi informatykami, którzy muszą to wszystko ogarnąć infrastrukturalnie, a także od strony użytkownika, czyli nas i naszych bardzo zróżnicowanych umiejętności. Zaczęłam się wirtualnie zżywać z niektórymi osobami z mojej pracy. No, może zżywać to za duże słowo, ale patrzę sobie czasami, że ta czy inna osoba już świeci się na zielono – znaczy pracuje (albo że jeszcze się świeci – czyli nadal pracuje), albo że właśnie jej nie ma, albo że prowadzi rozmowę. Bardziej naturalne stało się wydzwonienie kogoś – nie tylko w wersji audio, ale i wideo. W końcu praca jest zdalna. Przedczoraj – tj. w niedzielę, prowadziłam konsultacje ze swoim doktorantem. Myślę, że jeszcze 2 tygodnie temu jedyną właściwą formą kontaktu byłby mój dyżur na uczelni. Rozrosły mi się również kanały komunikacji. Z jedną z bliższych mi osób utrzymywałyśmy dotychczas kontakt przez WhatsAppa – teraz jest to dodatkowo Messenger + MS Teams, a każdy do innych celów, aby się nie pomieszało (choć miesza się i tak). Z osobami, z którymi i tak utrzymuję bieżący kontakt, utrzymuję go jeszcze bardziej – poszerzając zakres pytań o to, jak się czują, a czasami i o zakres współodczuwania: o przepracowanie i przemęczenie (bo czasami do siebie dzwonimy zapytać, co słychać, a następnie uznajemy, że nie jesteśmy w stanie dalej konstruktywnie rozmawiać i przestajemy). Czas przestawienia się na warunki ekstremalne dał także przestrzeń do podejmowania nadzwyczajnych wyzwań. W ramach Stowarzyszenia udało się nam dwukrotnie zgrać i dużym wysiłkiem i nakładem czasu własnego przygotować dwa potrzebne dokumenty – pismo do MNiSW w sprawie ‘niebędących’ oraz raport z badania ankietowego na temat ograniczenia obowiązku świadczenia pracy na terenie uczelni. Teraz pracujemy nad organizacją obron online (lada moment ma nas czekać takie wyzwanie) i postulatami dotyczącymi zmian przepisów prawa powszechnego. Ostatni raz przypominam sobie taką mobilizację chyba w czasie pisania statutu. Kiedy już to wszystko się skończy i przestawimy się wszyscy na świat nr 1, mam nadzieję, że niektóre z tych miłych elementów z tego, co 'pomiędzy’ uda się zachować. Ale póki co trzeba przetrwać czas Strum und Drang w świecie nr 2. The following two tabs change content wpisy dr hab., prezes Stowarzyszenia Forum Dziekanatów; profesor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, kierownik Zakładu Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej, w latach 2012-2020 prodziekan Studium Magisterskiego; inicjatorka ogólnopolskiego Forum Dziekanatów. Współautorka monografii "Dziekanaty na wyższych uczelniach" (2018) oraz współredaktorka książki "Dziekanaty w procesie zmian" (2019). do swych miejsc przypiętych jak rzepy. Ja mam pewnie więcej spokoju, Ty masz dzieci. Są dwa światy i jedno słońce. Które u nas słabiej coś grzeje.. Ty masz pewnie duże pieniądze, ja nadzieję... Są dwa światy i nas jest dwoje do swych miejsc przypięci jak rzepy.. Ty masz wokół morza gorące..ja nadzieję.. <3 Wczoraj mieliśmy bardzo pracowity dzień jeśli chodzi o spotkania z klientami. Rano odwiedził nas nasz bardzo duży klient z Niemiec i Polski, dla którego pracujemy od dłuższego czasu i z którym chcemy rozszerzyć współpracę na nowe pola. Po południu z kolei przyjechał klient z Wielkiej Brytanii, z którym również od około roku pracujemy. Obaj zadowoleni i obaj chętni do współpracy. Ale nie o tym chciałem tu napisać. Pierwszy klient to firma, która w Niemczech projektuje urządzenia codziennego użytku i która wzbogaca je o coraz lepsze oprogramowanie. Są dobrzy, mają silną pozycję na rynku, zyski pomimo, że siedziba i większośc działu R&D jest w Niemczech czyli kraju bardzo drogim. Oczywiscie szukają sposobów na obniżenie kosztów stąd produkcja na dalekim wschodzie, setki zatrudnionych w Polsce. Ale też nie zmieniają strategii by know-how pozostawało i było tworzone w Niemczech. Druga firma to mała organizacja tworząca przy naszej pomocy oprogramowanie dla klientów w Londynie. I z tymi (będąc pod wrażeniem strategii i sukcesu tego dużego klienta z Niemiec) miałem bardzo ciekawą rozmowę. Otóż mają oni małe biuro w Londynie, które współdzielą z wielu innymi firmami IT. I tu najciekawsze: wszystkie te firmy produkują lub sprzedają… oprogramowanie. Sprzedają z różnym sukcesem, ale nie zajmują sie niczym innym. Z jednej strony to brzmi dobrze. Ostatecznie w naszym życiu oprogramowanie jest wszędzie i bez niego niewiele już działa. Z drugiej… choć to high-tech, to czy na tym jedynie powinna się opierać gospodarka państwa? Pamiętam gdy w poprzedniej pracy uczestniczyłem w przenoszeniu produkcji i zamykaniu kolejnych fabryk w Wielkiej Brytanii. Choć to było dobre dla nas (tzn dla Polski), bo do nas ta produkcja często szła, to myślę, ze Anglikom na zdrowie nie wyszło. Stąd z jednej strony cieszy, gdy słyszymy, że w Polsce powstają kolejne centra outsourcingowe i gdy zaczynamy świadczyć nasze usługi całej Europie, ale czy czasem nie powinniśmy też zadbać o rozwój myśli technicznej, kształcenie specjalistów których będzie poszukiwał świat ze względu na ich wiedzę a nie cenę? Akurat mam codziennie dowody na to, że nasza firma sprzedaje prawdziwą wiedzę, ale jakoś zazdroszczę tym Niemcom, że oni są o ten krok dalej. Wiem też, że w Polsce dużo się dzieje. Mamy siedzibę w Parku Technologicznym w którym wiele takich małych zarodków technologicznym żyje. Ale to daleka droga. Są dwa światy i nas jest dwoje.. Tak sobie myślę, że tworzymy teraz dwa odrębne światy... Ja mówię Tobie, że stracę pracę, a Ty mi, że masz podróż biznesową za ocean... Źle się z tym czuję. Czuję się gorsza i nie jest mi z tym dobrze. Ja już nie należę do tego Twojego świata, a może nigdy do niego nie należałam? Chyba przesadzam z tym nigdy... W każdym razie jakkolwiek byś nie chciał nie uda się to nam.. rozumiesz? Bo ja za bardzo słabnę przy Tobi i czuję się gorsza. Staram się zmienić pod Ciebie w kogoś kim nigdy nie byłam i nie będę. Nie jest to Twoja wina. Ty masz ogromne plany, cele. Mi do szczęścia wystarcza tak niewiele. Naprawdę. Nigdy nie byłabym szczęśliwa bo nie byłabym sobą :( Myślę, że Ty też. Wyrzucić to z siebie. Te wszystkie natrętne myśli o wszystkim. Przeszłość. Jak się od niej odciąć? Jak wyeliminować? Jak zapomnieć? Jak się pogodzić? No bo Ty jesteś przeszłością. Ale na nią nie ma się już wpływu. Przyszłością już nie jesteś Jej się boję coraz rzadziej. Będzie co ma być. Ja mogę myśleć, tworzyć i żyć tylko w teraźniejszości.

sa dwa swiaty i nas jest dwoje