Rzecznik Praw Dziecka ul. Chocimska 6 , 00-791 Warszawa telefon: (22) 583 66 00 fax: (22) 583 66 96 e-mail: rpd@brpd.gov.pl. Biuro jest czynne od poniedziałku
1. Pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy mogą wnieść sprzeciw wobec opinii albo orzeczenia określonych w art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, jeżeli opinia albo orzeczenie ma wpływ na prawa lub obowiązki pacjenta wynikające z przepisów prawa. 2.
Do zakresu działania Rzecznika należy: prowadzenie postępowań w sprawach praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów; w sprawach cywilnych wykonywanie zadań określonych w art. 55; ochrona praw pacjentów korzystających ze świadczeń zdrowotnych udzielanych przez szpital psychiatryczny, o którym mowa w art. 3 pkt 2 ustawy z dnia 19
Rola Rzecznika Praw Dziecka w ochronie praw dzieci. Twórca: Żukowski, Łukasz. Miejsce wydania: Wrocław. Wydawca: E-Wydawnictwo. Prawnicza i Ekonomiczna Biblioteka Cyfrowa. Wydział Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego.
Z kolei w przypadku skarg na nauczycieli, problem dotyczy zwykle nieprzestrzegania zasad oceniania, niewłaściwego sprawowania funkcji opiekuńczej, a nawet łamania praw ucznia i praw dziecka. Skargi na dyrektorów szkół sprowadzają się najczęściej do nieprawidłowości w zatrudnianiu pracowników, a skargi na samorządy do częstych
Dzieci, którym należą się alimenty, nie mogą być w czasie pandemii pozbawione środków do życia. Sprawy w sądach stanęły, dlatego szansą na szybką pomoc dla najmłodszych jest pilne przyjęcie ustawy o alimentach natychmiastowych, przyznawanych w uproszczonej procedurze w ciągu kilku dni, bez długotrwałych rozpraw. Rzecznik Praw Dziecka ma projekt takiego rozwiązania. Z
IgzYfg. Szkoła bez wątpienia jest jednym z miejsc, w którym prawa człowieka, w tym prawa dziecka i prawa ucznia, powinny być szanowane z najwyższą troską. I choć współczesna szkoła zmienia się, to wspomniane wartości, zawsze – dla wszystkich bez wyjątku – powinny być priorytetem. To jaki będzie rozpoczynający się rok szkolny, zależy przede wszystkim od Was. Jestem jednak głęboko przekonany, że nawet w dobie Google’a, YouTube’a czy Facebook’a, szkoła może być miejscem doskonale kształtującym wiedzę i przyjaznym dla rozwoju osobowości. Zadanie Rzecznika Praw Dziecka dla Uczniów na najbliższe 10 miesięcy? Nie bójcie się myśleć oraz wyrażać własnych opinii i emocji. Nie wstydźcie się własnego „JA”, pamiętając jednocześnie o szacunku do drugiej osoby oraz podstawowych zasadach demokracji, które obowiązują również w szkole. Budujcie szkolne społeczności. Nie tylko te wirtualne – w internecie, ale przede wszystkim te oparte na codziennym dialogu, współpracy, zrozumieniu. Aktywnie upominajcie się o Wasze miejsce w szkole, dowodami zaangażowania przekonujcie wychowawców i nauczycieli, że warto Wam zaufać. Współdecydujcie o sobie – począwszy od wyboru szkolnej wycieczki po zapisy szkolnego statutu. Dyskutujcie o prawach dziecka i prawach ucznia. Upominajcie się o nie. Szkoła to nie tylko edukacja – dajcie się dostrzec znakomitymi wynikami w nauce, ale i postawą, która wykracza poza tradycyjnie rozumianą wiedzę. Pozwalajcie się motywować – wielu podziękuje za to swoim nauczycielom w za kilka lub kilkanaście lat. Aby rozpoczynający się rok szkolny 2016/2017 był szczególny, zapraszam wszystkich uczniów do wspólnego projektu. Podejmijcie #wyzwanierzecznikaprawdziecka( – zróbcie coś wyjątkowego dla siebie lub społeczności szkolnej, a na koniec roku wybiorę i nagrodzę najciekawsze wyzwania. Nie stawiam ograniczeń, realizacją wyzwania będą np.: spektakularna poprawa wyników w nauce, szkolny wolontariat czy aktywna promocja praw dziecka w szkole, wszystko co – zgodnie z powiedzeniem – możecie zrobić dziś, a za co podziękujecie sobie w przyszłości. Korzystając z okazji serdecznie pozdrawiam Waszych Rodziców oraz Nauczycieli, życząc im niezliczonych powodów do dumy i radości z Waszych sukcesów.
Opublikowano: 2015-01-29 10:55:48+01:00 Dział: Społeczeństwo Społeczeństwo opublikowano: 2015-01-29 10:55:48+01:00 yt Jak Panu wiadomo, od początku bieżącego roku trwa w Polsce dyskusja dotycząca wprowadzenia na terenie naszego kraju możliwości zakupu preparatu ellaONE. Nasze szczególne zdziwienie wzbudzają wypowiedzi sugerujące, że wolny dostęp do tego środka mogą mieć również osoby niepełnoletnie przed ukończeniem 18 roku życia. W tej sytuacji zwracamy się do Pana o pilne zajęcie stanowiska w tej sprawie, zgodnego z obowiązującym porządkiem prawnym i dobrem dzieci. Pragniemy podkreślić, iż umożliwienie dzieciom korzystania z tego preparatu nie znajduje żadnego potwierdzenia w obowiązujących w Polsce przepisach prawa. W pierwszym rzędzie należy podkreślić, że art. 68 ust. 3 Konstytucji RP mówi: Władze publiczne są zobowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom. Także w tekście Konwencji o prawach dziecka w art. 24 wskazuje się, iż państwa-strony uznają prawo dziecka do jak najwyższego poziomu zdrowia i udogodnień w zakresie leczenia chorób oraz rehabilitacji zdrowotnej. W polskim porządku prawnym szczególnie odpowiedzialni za ochronę zdrowia dziecka są jego rodzice lub opiekunowie prawni. Z tego powodu w aktach prawnych, takich jak ustawy: o prawach pacjenta, o Rzeczniku Praw Pacjenta, o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych zwraca się uwagę, że to rodzice posiadają prawo do decydowania o podejmowaniu wobec dziecka odpowiednich czynności diagnostycznych, leczniczych lub rehabilitacyjnych. Natomiast dziecko po osiągnięciu 16 roku życia posiada prawo do współudziału w podejmowaniu decyzji zdrowotnych, które jego dotyczą. Jednak do czasu osiągnięcia pełnoletności pieczę nad nim sprawują rodzice. Wspomniane powyżej wypowiedzi, wskazujące na możliwość wprowadzenia wolnej sprzedaży preparatów ellaONE osobom małoletnim, stanowią pogwałcenie konstytucyjnych oraz ustawowych zasad. Bezpieczeństwo stosowania i skuteczność uliprystalu producent określa wyłącznie dla kobiet w wieku 18 lat i powyżej. Twierdzi, że badania kliniczne produktu ellaOne objęły ograniczoną liczbę kobiet w wieku poniżej 18 lat. Przyznaje, że nie zbadano bezpieczeństwa stosowania i skuteczności produktu ellaOne po podaniu wielokrotnym w tym samym cyklu miesiączkowym.(HRA Pharma, Summary of product characteristics. Dostępność: Należy zwrócić uwagę na negatywne skutki stosowania tego środka. Na przykład Stanowisko Naczelnej Rady Aptekarskiej z r. stwierdza, że ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne kobiet, tabletki ellaOne powinny być sprzedawane wyłącznie na receptę, której wydanie jest poprzedzone badaniem lekarskim, wykluczeniem przeciwwskazań oraz poinformowaniem kobiety o możliwych powikłaniach. Tej odpowiedzialności nie może brać na siebie farmaceuta pracujący w aptece. Podkreśla też, że zaburzenia hormonalne wywołane przez ten środek, zwłaszcza przy częstym stosowaniu, mogą stwarzać problemy z zajściem w ciążę, a później nawet przyspieszyć przekwitanie. Jest to bardzo niebezpieczne zwłaszcza dla zdrowia małoletnich dziewcząt, których cykl nie jest jeszcze w pełni dojrzały. Producent wymienia liczne powikłania po zażyciu tego środka, jak nudności, wymioty, ból brzucha, zawroty i bóle głowy, bolesne miesiączki. Może też wystąpić biegunka, nieprawidłowe krwawienia z narządów rodnych, zaburzenia cyklu miesiączkowego, zapalenie pochwy i upławy, gorączka i dreszcze, zmiany apetytu, zaburzenia emocjonalne, bezsenność, zaburzenia widzenia oraz wysypka – trądzik, zaburzenia koncentracji, omdlenia, przekrwienie oczu i nadwrażliwość na światło. Z opinii medycznych wynika, że jednym z działań uliprystalu, który jest substancją czynną ellaOne, jest niedopuszczenie do implantacji ludzkiego zarodka w macicy. Jest to więc środek o działaniu embriotoksycznym, wczesnoporonnym. Odnosząc się do charakteru propozycji promowania tego środka wśród osób małoletnich, zwracamy uwagę, że działania te w sposób oczywisty naruszają godność dzieci i młodzieży. W publicznych wypowiedziach, wskazujących na konieczność swobodnego udostępniania bez recepty preparatów ellaONE, nie wspomina się, że promowanie działań seksualnych we wspomnianej grupie wiekowej stanowi naruszenie zasad, jakie leżą u podstaw idei praw dziecka. Zgodnie z zapisami art. 3 ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka: Rzecznik, w sposób określony w niniejszej ustawie, podejmuje działania mające na celu zapewnienie dziecku pełnego i harmonijnego rozwoju, z poszanowaniem jego godności i podmiotowości. Przepis ten został doprecyzowany kluczowymi w omawianej sytuacji zapisami, w których polski ustawodawca zwrócił uwagę, że Rzecznik działa na rzecz ochrony praw dziecka, w szczególności: 1. prawa do życia i ochrony zdrowia. Ponadto w ust. 3 dodano, że Rzecznik podejmuje działania zmierzające do ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem, demoralizacją, zaniedbaniem oraz innym złym traktowaniem. Promowanie wśród dzieci i młodzieży szkodliwego dla zdrowia preparatu, którego efektem jest zakłócanie cyklu menstruacyjnego oraz niedopuszczanie do prawidłowej implantacji dziecka poczętego w embrionalnej fazie życia, godzi w ochronę ich zdrowia fizycznego oraz psychicznego, a także ma charakter demoralizujący. Oczekujemy, że Rzecznik Praw Dziecka pilnie podejmie działania, mające na celu ochronę praw i dobro małoletnich dzieci. Z wyrazami szacunku Paweł Wosicki, Antoni Szymański Członkowie Zespołu do Spraw Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski Publikacja dostępna na stronie:
Warszawa, 31 grudnia 2010 r. Małgorzata Gosiewska Radna Sejmiku Mazowieckiego Prezes Fundacji Nasza Solidarność Szanowny Pan Marek Michalak Rzecznik Praw Dziecka ul. Przemysłowa 30/32 00-450 Warszawa Szanowny Panie Ministrze, Uprzejmie proszę o podjęcie pilnej interwencji w sprawie Daniila Sannikowa, trzyletniego syna Andreja Sannikowa, kandydata na urząd prezydenta Białorusi w wyborach w 2010 roku i Iryny Chalip, dziennikarki, mińskiej korespondentki rosyjskiej gazety “Novaja Gazieta”. Andrej Sannikow wraz z małżonką uczestniczył w demonstracji w Mińsku przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich 19 grudnia 2010 roku. Przed północą, gdy milicja i wojsko przystąpiły do pacyfikacji demonstracji, Sannikow został brutalnie pobity i wraz z żoną aresztowany. Zarzucono im organizację masowych zamieszek ulicznych, zachęcanie do działu w zamieszkach (293 artykuł prawa karnego część 1 i 2,) za co grozi od 5 do 15 lat więzienia. Dziecko obecnie znajduje się pod opieką dziadków, jednak białoruskie służby opiekuńcze podjęły już próbę odebrania dziecka dziadkom. Dziadkowie rozpoczęli starania o uzyskanie prawa do opieki nad wnukiem, jednak już teraz wiadomo, że nie będzie to proste. Zażądano od dziecka zaświadczenia o badaniach na HIV i choroby weneryczne a dziadków czeka specjalna komisja medyczna. Dziadek – Uladzimir Chalib, jest znanym reżyserem i dramaturgiem białoruskim, współpracuje z Białsatem. Szanowny Panie Ministrze, Jestem w pełni świadoma, że sprawa Daniila Sannikowa nie jest prosta, a ewentualne zaangażowanie Pana Ministra nie wynika bezpośrednio z ustalonych prawem polskim kompetencji. Jednak dobro dziecka nie powinno być zależne od narzuconych nam ram prawnych. Nie będę odwoływać się do praw dziecka wynikających z Konwencji Praw Dziecka, do zapisów mówiących iż rodzina jest najlepszym środowiskiem wychowania dziecka, do prawa dziecka do wychowywania w rodzinie i kontaktów z rodzicami w przypadku rozłączenia z nimi. Są to sprawy oczywiste. I każdy cywilizowany człowiek rozumie je i stara się przestrzegać. I każdy powinien się czuć zobowiązany praw tych bronić. I fakt, że dziecko krzywdzone jest poza granicami naszego kraju nie zwalnia nas z obowiązku walki o jego prawa. Bo każde dziecko powinno mieć takie same prawa, prawa które nie mogą być ograniczane granicami panującej demokracji. Milczenie w tej sprawie jest faktycznie przyzwoleniem na dalsze krzywdzenie małego Daniila. On przecież juz cierpi, bo od ponad tygodnia nie widzi swoich rodziców, nie może przytulić się do swojej mamy. Szanowny Panie Ministrze, Nie możemy pozostać obojętni na los trzyletniego Daniila. W jego sprawie zabrali już głos były prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow i rosyjski rzecznik praw człowieka Władimir Łukin- zwrócili się do prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki z prośbą o uwolnienie jego mamy, Iryny Chalip. Jako Polka, matka, osoba od lat zaangażowana w działalność społeczną na rzecz dzieci, szczególnie tych krzywdzonych oczekuję zdecydowanych działań ze strony instytucji mojego państwa. Wiem, że jest Pan osobą wrażliwą na krzywdę dzieci i wierzę, że nie pozostanie Pan obojętny na los krzywdzonego małego Daniila. Z wyrazami szacunku, Małgorzata Gosiewska ________________________________________________________________________________ Odpowiedź Rzecznika Praw Dziecka p. Marka Michalaka z dn. 31 grudnia 2010 r. Nawigacja wpisu
W toczącym się obecnie przedstawieniu pt. "Reforma systemu oświaty" pojawił się nowy aktor, Rzecznik Praw Dziecka. No, może niezupełnie nowy, bo Rzecznik już wcześniej często wypowiadał się w sprawach edukacji, ale tym razem jego głos zabrzmiał w bardzo nośnej kwestii. Otóż Pan Marek Michalak wystąpił pod adresem Ministra Edukacji Narodowej z sugestią wypracowania rozwiązań prawnych regulujących w szkołach kwestię zadawania prac domowych. Bardzo cenię Rzecznika Praw Dziecka. Jego urząd jest jasnym punktem na ogólnym tle polskiej polityki. Tym bardziej smuci mnie, że, jak to napisał na swoim blogu prof. Bogusław Śliwerski: „chyba Rzecznik nie ma najlepszego doradcy w tej kwestii, skoro dał się wpuścić w przysłowiowe maliny”. Martwię się, że w swoim wystąpieniu zjawisko przeciążenia uczniów pracą sprowadził on wyłącznie do nadmiaru zadań domowych, wskazując zarazem jednoznacznie winnego, którym ma być szkoła. Jestem przekonany, że przypisanie jeszcze jednej winy nauczycielom nie przybliża nas do rozwiązania rzeczywistego problemu, którego przyczyny są daleko bardziej złożone Postanowiłem więc wykazać się aktywnością obywatelską i skierowałem pod adresem Rzecznika takie oto pismo: Warszawa, 7 października 2017 r. Pan Marek Michalak Rzecznik Praw Dziecka Szanowny Panie! Z wielkim zainteresowaniem zapoznałem się z wystąpieniem, które skierował Pan 22 marca br. pod adresem Ministra Edukacji Narodowej, w sprawie nadmiaru zadawanych prac domowych. Jako pedagog zaangażowany w działalność publiczną, zarazem wieloletni dyrektor szkoły podstawowej, z satysfakcją zauważyłem, że podjął Pan temat, który stanowi przedmiot mojego szczególnego zainteresowania zawodowego, a mianowicie nadmiernego obciążenia pracą młodego pokolenia Polaków. Niestety, nadmiar zadań domowych stanowi tylko jeden z wielu aspektów tego problemu. Jakkolwiek budzi on żywy oddźwięk społeczny, szczególnie wśród rodziców, nie jest najważniejszym przejawem niepokojącego mnie zjawiska. Miejsce prac domowych w procesie dydaktycznym stanowi od lat przedmiot rozmaitych badań naukowych, których wyniki wcale nie są jednoznaczne. Wskazane w Pana wystąpieniu przykłady również trudno uznać za przekonywujące. W Szkole Podstawowej nr 323 w Warszawie eksperyment z ograniczeniem prac domowych trwa zbyt krótko, żeby można było już teraz wskazywać jego wynik jako pozytywną rekomendację; również metoda Montessori, bezdyskusyjnie chwalona w odniesieniu do edukacji przedszkolnej, na etapie szkolnym budzi szereg wątpliwości. W drugim wystąpieniu, skierowanym w tej samej sprawie do MEN 4 października br. zaproponował Pan powołanie zespołu złożonego z ekspertów z zakresu pedagogiki i psychologii dziecięcej, którego zadaniem miałoby być określenie standardów w zakresie zadawania uczniom prac domowych i dopuszczalnym obciążaniu ich tym zadaniem. Obawiam się, że wprowadzenie jeszcze jednej, szczegółowej kodyfikacji w zakresie organizacji nauczania niewiele zmieni. Problem jest daleko bardziej złożony niż się to wydaje i nie leży w osobno dedykowanych przepisach, czy też ich braku. Proszę zauważyć, że uczeń obecnej, świeżo restytuowanej klasy siódmej, zgodnie z obowiązującym ramowym planem nauczania ma w szkole publicznej 32 godziny zajęć tygodniowo, 34, jeżeli uczy się religii, a 36, jeżeli uczęszcza do klasy dwujęzycznej. Lekcje te prowadzi 15 różnych nauczycieli, z czego tylko czterech ma z nim więcej niż dwie lekcje w tygodniu. Biorąc pod uwagę obszerność podstaw programowych oraz wymuszoną przez przepisy konieczność niemal ciągłego oceniania osiągnięć ucznia, zadawanie prac domowych jest jakąś próbą zmierzenia się z tym obciążeniem, zbyt wielkim zarówno w stosunku do wydolności trzynastolatków, jak również możliwości organizacyjnych przeciętnego nauczyciela. Osobnym problemem jest efektywność pracy intelektualnej dzieci w szkole, na szóstej, siódmej czy ósmej godzinie lekcyjnej danego dnia, po piątym lub szóstym przejściu z jednego zakresu tematycznego do innego i piątej lub szóstej zmianie nauczyciela prowadzącego zajęcia. Dodając do tego przeciętną długość przerwy międzylekcyjnej, zaledwie 10 minut, otrzymujemy obraz pracy wykonywanej przez uczniów na terenie szkoły, która również dramatycznie narusza przywoływany w Pana wystąpieniach art. 31 Konwencji o prawach dziecka. Dodam jeszcze, że w szkołach niepublicznych, mających do dyspozycji dodatkowe fundusze zbierane od rodziców, tygodniowy wymiar obowiązkowych lekcji siódmoklasisty nierzadko przekracza 40! To są tylko przykłady problemów co najmniej równie ważkich, jak nadmiar prac domowych, których źródło leży po stronie szkoły. A przecież są jeszcze rodzice. W swoim pierwszym wystąpieniu powołał się Pan na rodzicielskie skargi na nadmiar prac domowych. Jestem pewny, że skargi na postępowanie rodziców, kierowane do Rzecznika Praw Dziecka przez nauczycieli i dyrektorów szkół, są daleko mniej liczne. Nie dlatego, że nie ma ku temu powodów, ale dlatego, że łatwiej oskarżyć instytucję, niż ogromną rzeszę ludzi, prezentujących najrozmaitsze postawy. Tym niemniej poważę się w tym miejscu na stwierdzenie, że wspomniane przeze mnie nadmierne obciążenie pracą młodych Polaków, jest też po części efektem działań ich rodziców. Czterdziestogodzinny tydzień pracy siódmoklasistów ma miejsce w szkołach, do których akces jest dobrowolny, a dodatkowo rodzice płacą za naukę. Dyrektorzy tych szkół, z którymi miałem okazję rozmawiać, twierdzą wręcz, że tak wielkie obciążenie uczniów odbywa się wręcz na życzenie rodziców. Nie zawsze długi czas odrabiania lekcji w domu jest wynikiem zbyt dużej obszerności zadań. Często to rodzice wywierają presję na swoje dzieci, oczekując jak najlepszych wyników w szkole, co przekłada się na czas pracy w domu. Z kolei ilość zajęć pozaszkolnych, w jakich biorą udział dzieci wszędzie tam, gdzie pozwalają na to warunki materialne, często przekracza jakiekolwiek rozsądne granice. Tę „skargę” mógłbym ciągnąć znacznie dłużej, jednak nie jest moją intencją przerzucanie odpowiedzialności. I szkoła, i rodzice, i cały współczesny świat mają swój udział w tym, co dzieje się z dziećmi. Zwracam tylko uwagę na jednostronność ujęcia tematu w Pańskich wystąpieniach do MEN. Polska edukacja jest w złej kondycji. Z jednej strony mnożą się nowe przepisy, z drugiej najrozmaitsze postulaty, co można by zrobić, żeby było lepiej. MEN wprowadza, wbrew opinii wielu środowisk opiniotwórczych w zakresie pedagogiki, swoją reformę strukturalną i programową, zaś debata publiczna pulsuje na jałowym biegu. Ewidentnie potrzeba nowego myślenia i nowych działań. Uchwalenie i upowszechnienie w społeczeństwie świadomości praw dziecka uznaję za jedno z największych osiągnięć cywilizacyjnych. Tyle, że świat idzie naprzód i zmieniają się realia. Osobiście widziałbym potrzebę uzupełnienia kanonu tych praw o prawo do zrównoważonego dzieciństwa. W którym jest miejsce i na naukę, i na rozrywkę, i na aktywność, i na jej brak. W którym rozwiązania w systemie edukacji łagodzą obłędny pośpiech, w jakim żyje dzisiejsze społeczeństwo. W którym jest (niezwykle potrzebna) refleksja nie tylko nad szansami, ale i zagrożeniami związanymi z cyfryzacją życia. Będąc od lat aktywnym uczestnikiem dyskursu publicznego na temat edukacji widzę wielką potrzebę zorganizowania szeroko zakrojonej debaty z udziałem ekspertów w zakresie pedagogiki i psychologii dziecięcej, zarówno naukowców, jak praktyków. Nie w celu skodyfikowania wąskiego wycinka szkolnej rzeczywistości, ale analizy sytuacji pod kątem praw dziecka, określenia priorytetów, a następnie przygotowania i spopularyzowania pewnych rekomendacji pod adresem placówek oświatowych oraz rodziców. Widziałbym sens takiej debaty nie pod auspicjami Ministerstwa Edukacji Narodowej, które jest stroną w dziejącym się obecnie – nie waham się użyć tego sformułowania – konflikcie nauczycielsko-rodzicielskim. Większą szansę powodzenia upatrywałbym w podjęciu tego działania właśnie przez Rzecznika Praw Dziecka, jako organu cieszącego się znacznym zaufaniem publicznym. Jednocześnie deklaruję gotowość współpracy przy realizacji wskazanego przedsięwzięcia. Z poważaniem Jarosław Pytlak Dyrektor Zespołu Szkół STO na Bemowie 01-355 Warszawa, ul. Powstańców Śląskich 67a
Petycja może być złożona przez osobę fizyczną, osobę prawną, jednostkę organizacyjną niebędącą osobą prawną lub grupę tych podmiotów. Przedmiotem petycji może być żądanie, w szczególności: • zmiany przepisów prawa, • podjęcia rozstrzygnięcia lub innego działania w sprawie dotyczącej podmiotu wnoszącego petycję, życia zbiorowego lub wartości wymagających szczególnej ochrony w imię dobra wspólnego. Przedmiot petycji musi dotyczyć spraw będących w zakresie zadań i kompetencji Rzecznika Praw Dziecka. W przypadku braku właściwości Rzecznika, petycję przesyła się do podmiotu właściwego do rozpatrzenia petycji. Petycja powinna zawierać: • oznaczenie podmiotu wnoszącego petycję a także jego miejsce zamieszkania albo siedziby i adres korespondencyjny. W przypadku kiedy podmiotem wnoszącym petycję jest grupa podmiotów, w petycji należy wskazać oznaczenie, miejsce zamieszkania lub siedzibę każdego z tych podmiotów oraz osobę reprezentującą podmiot wnoszący petycję, • oznaczenie adresata petycji, • wskazanie przedmiotu petycji. Petycje niezawierające oznaczenia podmiotu wnoszącego petycję (imienia i nazwiska, nazwy), jego miejsca zamieszkania lub siedziby pozostawia się bez rozpoznania. Petycja składana w formie pisemnej powinna być podpisana przez podmiot wnoszący petycję albo przez osobę reprezentującą podmiot. Petycja składana w interesie podmiotu trzeciego powinna także zawierać imię i nazwisko albo nazwę, miejsce zamieszkania albo siedzibę oraz adres do korespondencji lub adres poczty elektronicznej tego podmiotu. Petycja składana za pomocą środków komunikacji elektronicznej może być opatrzona bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu oraz powinna zawierać adres poczty elektronicznej podmiotu wnoszącego petycję. Petycje kierowane do Rzecznika Praw Dziecka można składać: • listownie na adres: Biuro Rzecznika Praw Dziecka, 00-450 Warszawa, ul. Przemysłowa 30/32 • osobiście – w dni robocze w godzinach od do • za pośrednictwem poczty elektronicznej – na adres rpd@ • za pośrednictwem ePUAP Rzecznik Praw Dziecka zawiadamia podmiot wnoszący petycję o sposobie jej załatwienia wraz z uzasadnieniem w formie pisemnej albo za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Jeżeli w ciągu miesiąca od otrzymania petycji składane są dalsze petycje dotyczące tej samej sprawy, może zostać zarządzone łączne rozpatrywanie petycji (petycja wielokrotna). Sposób załatwienia petycji nie może być przedmiotem skargi. Sposób składania i rozpatrywania petycji określa ustawa z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach ( 2014 poz. 1195).
list do rzecznika praw dziecka przykład